Blog > Komentarze do wpisu

Finał marzeń Mundialu

Przed rozpoczęciem Mistrzostw Świata w RPA chyba nikt nie stawiał na taki finał turnieju. O ile Hiszpania, mistrz Europy, była wymieniana wśród faworytów, o tyle o Holandii nie wspominał nikt. Tymczasem ten pojedynek to wymarzone starcie bliskich mi drużyn.

Finał sprzed 4 lat w Niemczech, w którym zmierzyły się Francja z Włochami był mi obojętny. Ani jedna, ani druga drużyna mnie nie zachwycała. Podobnie przed 8 laty w Korei i Japonii, gdzie grały Brazylia z Niemcami. Ot, solidne drużyny, stali faworyci spotkali się by rozstrzygnąć losy mistrzostwa świata. Brakowało osobistych podtekstów jak w finale we Francji '98 (zachwyt zespołem gospodarzy) czy w USA '94 (idole Romario, Bebeto).

Tym razem, mimo, że Mundial długo mnie nie cieszył, mecz finałowy wyzwala same pozytywne emocje. Już fakt, że oba kraje nigdy nie sięgnęły po Puchar Świata nadaje wysoką rangę spotkaniu. Większe znaczenie ma fakt, że na murawie spotkają się Hiszpania, która uosabia piękno futbolu z Holandią, która jest sentymentalnym powrotem do początków mojej przygody z piłką.

Hiszpania w RPA nie zachwyca, do finału dotarła męcząc się w grupie i wygrywając po 1:0 w fazie pucharowej. Można narzekać, że to nie ta drużyna, która prezentuje niesamowitą grę. Każdy jednak kibicuje ekipie del Bosque mając na uwadze co ten zespół może zaprezentować. Skoro do tej pory nie były to najlepsze mecze w wykonaniu Hiszpanii, to kiedy, jak nie w finale mamy zobaczyć piękno futbolu w wykonaniu Villi i spółki?

Z kolei Holandia, wg wielu opinii, miała dużo szczęścia docierając do finału. Albo przeciwnik mało wymagający (Słowacja) albo słabszy dzień rywala i chwila niesamowitej gry (Brazylia). Do tego kłótnie w zespole (Sneijder i Robben) i mała wiara w ten zespół wielkich rodaków (Cruyff, Gullit). Cóż może zrobić drużyna van Marwijka jeśli nie udowodnić w finale, że wszyscy się mylą?

Oczekuję wielkiego meczu, bo chcę zobaczyć Hiszpanię grającą swój niesamowity futbol. Ten, na który patrzę z podziwem od Euro 2008, gdy wreszcie stał się skuteczny. To wtedy nadano kłam powiedzeniu 'grają jak nigdy, przegrywają jak zawsze'. Ten zespół z Casillasem w bramce, Pique i Puyolem w obronie, Xavim, Iniestą i Alonso w pomocy oraz niesamowitym Villą w ataku zasługuje na triumf. Muszą tylko zagrać tak, jak wszyscy tego chcą.

Oczekuję wielkiego meczu, by przypomnieć sobie za co uwielbiam Holandię. Kiedyś kibicowałem im, bo Gullit.. miał niesamowitą fryzurę (kilkulatek patrzy na takie szczegóły ;]), później, bo grali pięknie, szybko i skutecznie. To ich mecze zapadły mi na dobre w pamięci (z Brazylią w MŚ '94; z Czechami na EURO '04). Może przyszedł czas, by wreszcie wygrać finał i potwierdzić, że 'do trzech razy sztuka' - po przegranych finałach w '74 i '78.

Z jednej strony futbol, z drugiej sentyment. Która strona wygra?

Hiszpania Mundial 2010Holandia Mundial 2010

niedziela, 11 lipca 2010, bnowy

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:

Krótka piłka,
czyli Nowak na Twiterze



Blogi Sportowe


Szablon na podstawie
3x 06 katemac